Spotkał się Duda z młodzieżą,
ale oni wyżej mierzą.
Wolą doświadczenie Bronka.
Dudę niech popiera żonka.
Gdy się trend taki utrzyma,
dla Andrzeja miejsca ni ma.
Spotkał się Duda z młodzieżą,
ale oni wyżej mierzą.
Wolą doświadczenie Bronka.
Dudę niech popiera żonka.
Gdy się trend taki utrzyma,
dla Andrzeja miejsca ni ma.
On by się rozprawił z ZUS-em.
Dostał za to by całusa,
choć prowadzi lud swój kłusem
Dudabusem do lamusa.
Chce Pawłowicz iść do wojska,
by postrzelać sobie trochę.
No, bo babka to jest swojska.
Chce wyborcom dać radochę.
Wspiera bardzo twórczo Dudę.
Prezes cały jest w skowronkach.
W Sejmie lekiem jest na nudę.
Budzi śmiech po dwóch kielonkach.
Zagadnął Hofman Prezesa,
choć go kiedyś zawiódł srodze.
Chciałby wrócić już do PiS-u.
Chyba jest na dobrej drodze.
Drugi Adaś, ten Jarubas
zaczął mówić po węgiersku.
Gdy Putina też przeprosi,
spędzi wczasy w Archangielsku.
Duda jeździ DudaBusem,
a działacze za nim kłusem.
Już objeździł sto powiatów.
Chce zaliczyć też Bełchatów.
Stara się trzymać powagę.
Zdobył medal za odwagę.
Jak pojeździ tak do maja,
wyjdą z tego niezłe jaja.
Duda chce na prezydenta.
Propozycja to jest n-ta,
by wysokie stanowisko,
objął ktoś, kto z PiS-em blisko.
Gliński też chciał na premiera.
Nie zagrozi mu nikt tera,
bo już nie ma przeciwnika,
na tę funkcję dostojnika.
Duda z Dudą złączą siły.
Oby los chciał być tak miły,
że choć wyborców uwodzą,
państwu zbytnio nie zaszkodzą.
Niech też wspomni to wierszydło,
że ma Duda wsparcie w Szydło.
Jakie zdanie ma Kaczyński (?) –
nie wiadomo – bliższy Gliński.
Znów przy piłce Tomaszewski.
Na prawicy gniew kur.wski.
Charyzma i elokwencja,
to rozstrzygnięć tych esencja.
Odchodzi Tomasz Kaczmarek –
znawca pań, w tym sekretarek.
Poseł oraz agent w jednym.
Lubił też pomagać biednym.
Oj bardzo straci teraz PiS,
chyba, że wezmą go na bis.
I struchleli kandydaci
i ci wolni i żonaci,
albowiem takiej urody,
żaden nie ma, nawet młody,
jak najnowsza kandydatka,
którą zdobi nawet szatka,
i nabiera szybko piórek,
a jest smaczna jak Ogórek.
Na prezydenckie wybory
niejeden jest stanąć skory.
Chciałby wygrać Andrzej Duda,
lecz on sam nie wierzy w cuda.
Stanąć chciałby Ryszard Kalisz,
choć lewicy nim nie scalisz.
Będzie walczył Korwin-Mikke –
jego szanse są dość nikłe.
I Palikot stanie w szranki –
znany ekspert w biciu pianki.
Miller zjechałby pół świata,
żeby mieć już kandydata.
Do gry stanie też Bronisław –
imię jego szanuj i sław.
Może takie mieć poparcie,
że już wygra w pierwszym starcie.
Agent Tomek znów na fali,
więc bryluje w wielkiej sali.
Choć mu znów prokuratura
robi trochę koło pióra,
to wybroni się pewnikiem
bo jest cnót licznych pomnikiem.
Oj agencie, oj agencie,
miałeś drobne to potknięcie
i choć z afer jesteś słynny,
z twarzy widać, żeś niewinny.
Dzień tygodnia był: sobota.
W telewizji szedł: Gołota.
Niby naturalna sprawa,
lecz dobiegła końca sława.
Cztery rundy z Nicholsonem,
amerykańskim championem.
Walkę pokazową zwano,
gdyż zwycięzcy nie podano.
Trochę żal i dusza płacze,
bo go więcej nie zobaczę,
bo skończyła się kariera
tego słynnego boksera.
Mamy więc nowe rozdanie.
W nim górować będą panie.
A pierwsze skrzypce wśród tych pań,
gra Ewa Kopacz, bez dwóch zdań.
Boją się z rządu panowie,
czy im nie zawróci w głowie.
Za miedzą Merkel Angela
też facetów onieśmiela.
Lecz niejeden się z tym zgodzi:
premier-babka nie zaszkodzi.
Ruszył Leszek do Kalisza.
W partii aż zaległa cisza.
Leszek – Miller oczywiście,
pierwszy na partyjnej liście.
Kalisz – Ryszard, też go znacie.
Był z Januszem na per „bracie”.
Janusz – Palikotem zwany,
ten zwojować mógłby Stany.
Co z mozaiki tej wynika?
Zapytaj partii rzecznika.
Pudzian w telewizji ćwiczy
i na widzów wsparcie liczy.
Choć nadmiarem słów nie grzeszy,
ważne jest, że przy tym śmieszy.
Miewał Jacek Kurski wykroczenia na drodze.
Partia Ziobry go za to ukarała srodze.
Puścił więc Zbyszkowi Z. parę cierpkich wersów.
Zaś przyszłość swoją widzi w biznesie pampersów.
Jako, że lojalność pana Jacka jest cnotą,
więc powróci do PiS-u konno lub piechotą.
Jan Tomaszewski już poza boiskiem,
więc się żegnamy z tym znanym chłopiskiem.
I choć nie było mu brak charyzmatu,
Prezes nie poparł i nie ma tematu.
Jak wiemy, gdzie wstąpi pan Ziobro,
tam krzewi się w mig samo dobro.
A wstąpił on na dwór Prezesa.
To akcja jest jak z Ulissesa.
Z Prezesa optymizm też bije.
Sceptycyzm w narodzie on skryje.
Choć obaj nie doszli do zgody,
jest ważny duch samej przygody.
Znów ujrzymy faceta
mówiącego z tableta
i doniosła to będzie przemowa.
A napisze gazeta,
co nie lubi Sowieta,
że od treści jej boli nas głowa.
Niech się schowa Saleta,
co ma pięść jak rakieta,
bo emocji już raczej nie budzi.
A szykujmy stangreta
dla mężczyzny z tableta,
bo emocje on wznieca wśród ludzi.
Opozycja znów popiera
kandydata na premiera.
Wkrótce w Sejmie głosowanie.
Śledź je na małym ekranie.
Kandydatem jest pan Gliński –
twardy gość jak Mur Berliński.
Postać jest to wyjątkowa –
tak twierdzi moja bratowa.
Jest wybitnym kandydatem –
wygrana w kieszeni zatem.