Duda w obcych krajach twierdzi,
co niektórych mocno sierdzi,
że Polacy, choć rodzinni,
za granicą zostać winni.
A on tylko ich ostrzega
(a gość wiedzę ma stratega),
że się PiS do rządu wśliźnie.
Wtedy lepiej na obczyźnie.
Duda w obcych krajach twierdzi,
co niektórych mocno sierdzi,
że Polacy, choć rodzinni,
za granicą zostać winni.
A on tylko ich ostrzega
(a gość wiedzę ma stratega),
że się PiS do rządu wśliźnie.
Wtedy lepiej na obczyźnie.
Szydło ma niełatwy los –
dał jej Prezes przytyczka w nos.
Historia Marcinkiewicza
podpowiada – niech spiernicza!
Niech zostawi tego chłopa,
zanim Prezes da jej kopa.
Kaczyński zaś siły zbiera,
szykując się na premiera.
Kaczyński już z Żoliborza
władzę ma od gór do morza.
Wezwał Dudę na dywanik,
bo kampanii dostrzegł zanik.
Kampania jest Dudy blada,
Kaczyńskiemu zaś opada.
Dudek – znany estradowiec
musi spadkom tym zapobiec.
Dostał po nosie od Jarka,
bo przebrała się już miarka.
Duda słucha Kaczyńskiego,
bo się boi szefa swego.
Szydło, Kukiz i Kaczyński,
a w porywach także Gliński,
to wiodący kwiat narodu,
więc w nich nie wal bez powodu.
Jeśli poprzesz ich w wyborach,
to cię puszczą w samych porach.
Duda sprytem zaskakuje.
Wciąż za PiS-em agituje.
Szydło wystawił na wabia.
Za granicą kraj obrabia.
Kampanię do października
niech zakończy i niech zmyka.
To wskazówka dla uchodźców,
bo już mają nadmiar bodźców,
by Żoliborz omijali,
(chyba, że Muhammad Ali),
bo tam mieszka imć Kaczyński –
leje w dziób – wyjątkiem Gliński.
I w ogóle tego człeka
lepiej omijać z daleka.
Toczy się kampania PiS-u.
Nie zmaże jej z życiorysu
Andrzej, znany jako Duda,
który wierzy, że się uda,
bo jest kampanii motorem,
duchem, ojcem, dyrektorem.
Wspiera trochę go w tym Szydło,
która zbiera szmal na mydło.
Jeśli zbytnio nie naknoci,
Duda pewnie ją ozłoci.
Skomentuje rzecz Kaczyński,
(może cytat to kretyński),
dorzuciwszy trochę złota,
powie: dobra szła robota!
Ps.
A Polaku za granicą,
czyś jest luzak, czy z nerwicą,
to nie wracaj już do kraju,
bo nie zniesiesz obyczaju,
że tu trzeba słuchać Dudy.
Lepiej poleć na Bermudy.
Duda – działacz, ten związkowy,
facet mocno rozrywkowy,
trzyma rasowego yorka.
Nie dla niego byle norka.
Ten Kacperek Piotra Dudy
dość już Pana ma obłudy.
Jak podano gdzieś na blogach,
już nie będzie spał mu w nogach.
By nie zmieniać psa nawyku,
Duda spędza czas w „Bałtyku”.
Kaczyński Człowiekiem Roku.
Sam laureat jakby w szoku.
Krynica już jest krainą
co ocieka wazeliną.
A Ekonomiczne Forum
w kabaretach zyska kworum.
Zaś Kaczyński się upaja
myśląc: ale wyszły jaja!
Dudy lubią żyć w luksusie.
Piotr z Andrzejem są na plusie.
Andrzej pensję ma z budżetu.
Informacje ściąga z netu.
Słowa dotrzymuje w Landzie
(tu poszedłem zbyt po bandzie! :-)
Informacja jest z Newsweeka
dotycząca dostojnika,
co szefem Solidarności
został dla dobra ludzkości.
Piotr D. spędza czas nad morzem.
Lubi raczyć się węgorzem,
a do tego ośmiorniczki.
Czas mu milą plażowiczki.
Za to wszystko nic nie płaci,
bo związkowi delegaci
pobyt dają mu za friko.
Tu się schowaj Ameryko!
Można rzec, że przepych Dudów
jest gdzieś z pogranicza cudów.
Zaś to biedne społeczeństwo
ma wykazać posłuszeństwo.
Sztandarowy plan Kukiza,
by wprowadzić w Polsce JOW-y,
padł jak zwątlona markiza,
a Pawełka mamy z głowy.
Kukiz rzadko śpiewał basem,
w JOW-ach zaś szykował bombę,
a okazał się cieniasem.
Kraj się nie dał zrobić w trąbę.
Referendum chciał mieć Kukiz,
by wprowadzić w Polsce JOW-y.
Może liczyć i do stu PiS,
temat jest już i tak z głowy.
Referendum wykazało,
czy ktoś z prawa, czy ktoś z lewa,
chociaż forsy wciąż przy mało,
problem JOW-ów każdy zlewa.
Zamiast referendum wspierać,
lepiej z rana ciut pogderać,
a w południe na rowerek.
Wcześniej ciasta zjedz plasterek.
Zaś wieczorem po kielichu,
by luz był i dużo śmichu!
Wykazuje analiza,
że tylko kumple Kukiza
zagłosują, i o zmroku.
Reszta niech nie robi tłoku.
Ona temu winna, ona temu winna,
pocałooować go powinna.
A on bardzo sztywny, a on bardzo sztywny,
lecz dla PiiiS-u efektywny!
Może miał być cud, może miał być cud,
ale wyyyszedł tylko smród …
Nie da ci ojciec, nie da ci matka
tego, co da ci Szydło Beatka.
Ona górnikom – jak twierdzą krewni –
chłopom, hutnikom kasę zapewni.
Te zapewnienia, wierz mi na słowo,
potraktuj mocno kabaretowo.